Po czym poznajecie, że zbliżają się święta? Ja po zmarzniętych dłoniach, pierwszych płatkach śniegu, świątecznych reklamach, przystrojonych sklepach, po piernikach dojrzewających w puszce i kolędach nieopuszczających mojej głowy. Najlepszym sposobem na skrócenie dłużących się oczekiwań na święta (przynajmniej dla mnie) jest robienie świątecznych ozdób.
 |
| Pingwinek z przepalonej żarówki. Świątecznie i ekologicznie:) |
 |
| Króliczek Noa zakupiony w szmateksie. Z nowym szaliczkiem:) |
 |
| Czymże byłyby święta bez pierników? Zapewne też świętami, ale to już by nie było to samo. |
 |
| Bałwanki z fistaszków perfect;)Odkryłam,że klej typu kropelka jest beznadziejny do materiałów:( |
 |
| Malutkie szyszki modrzewia pomalowane farbą akrylową. W rzeczywistości tak czerwone jak na 1 i 2 zdjęciu. |
Jeszcze niedawno mogłam się pochwalić takimi widoczkami, a teraz...
P.S Mam jeszcze kilka (2) świątecznych rzeczy w robocie, pewnie wkrótce się ukarzą:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz